:: Chińska ceramika znów cenna
Od prostego wypalania gliny do szokująco kosztownych kolekcji chińskiej ceramiki. Materiał i manufaktura wynalezione w Państwie Środka to wyznacznik pozycji społecznej. Jak się okazuje, dziś sami Chińczycy, nie tylko zagraniczni kolekcjonerzy, są skłonni wydać bajońskie sumy na dzieła rąk swych przodków. Sprawdźmy więc jaką sumę należy posiadać by na kominku postawić sobie chińską ceramiczną wazę.

Chińskie zabytkowe wazy to element, który w czasach imperialnych zdobił cesarskie dwory ale również był istotnym elementem ceremonii religijnych oraz dziedzictwa rodowego.Do zdobienia waz stosowano najwspanialsze metody znane Chińczykom - technika cloisonne (emaliowanie komórkowe) czy zdobienie kamieniami szlachetnymi. Ozdobą często stosowaną a jednocześnie pozwalającą ekspertom ustalić wiek i pochodzenie wazy, są pieczęcie czy też "róże rodzinne", okreśłające do którego rodu należało dzieło.
Wraz ze zmianami ekonomicznymi w Chinach, większym otwarciem
społecznym oraz politycznym, sztuka azjatycka zyskuje na świecie nową popularność. Polityka izolacjonizmu powodowała bowiem, iż niewiele drogocennych przedmiotów mogło zwrócić uwagę domów aukcyjnych czy kolekcjonerów. Dziś to się zmienia. Choć czasy niedawnego kryzysu finansowego spowolniły obroty na rynku sztuki azjatyckiej, w tym chińskiej, rok 2010 przyniósł kilka niezwykłych rekordów cenowych chińskich waz ceramicznych.
Zanim do nich przejdziemy znajdźmy cenowy punkt odniesienia w latach sprzed kryzysu. Sztuka azjatycka w 2006 roku zaczęła osiągać solidną pozycję. Szczególnie znaczący była tu działalność domów aukcyjnych Sotheby oraz Christie's w Hong Kongu - stolicy handlu sztuką chińską. Domy te obecne są na tamtym rynku od ponad 20 lat a dokonują transakcji aukcyjnych w przedziale od kilkunastu tysięcy do kilkudziesięciu milionów dolarów. Chińskie wazy stanowią sporą część dzieł idących tam "pod młotek", a występują we wszystkich stylach dynastycznych oraz technikach emaliowania.
Jakby na potwierdzenie faktu, iż sami Chińczcy inwestują w historyczną sztukę ich państwa, jedną z najsłynniejszych postaci na rynku waz ceramicznych jest powszechnie szanowany marszand sztuki chińskiej Robert Chang. Dziś 84-letni kolekcjoner-aukcjoner posiada bowiem oszałamiającą kolekcję prywatną waz i innych przedmiotów użytkowych - m.in. The Robert Chang Collection of Imperial Porcelain. Swoją kolekcję Pan Chang udostępnia również od 1993 roku domowi aukcyjnemu Christie's - jako formę wystawy.
Wracając do roku 2010. W początkach tego roku chińskie wazy, m.in. takie zdobione jadeitem - tradycyjnie stosowanym kamieniem od zarania sztuki ceramicznej - potrafiły osiągać na aukcjach ceny rzędu 16 - 18 milionów dolarów w Sotheby. Dla porównania, we wspomnianym roku 2006 takie "okazy" można było nabyć za około 4 miliony dolarów. Trend wykazał, iż zainteresowanie kształtuje się głównie wokół waz chińskich z XVII-XVIII wieku. Lecz to co przyniosła jesień 2010 można uznać za kontrolowane szaleństwo aukcyjne.
-
ponownie Hong Kong i ponownie Sotheby, październik 2010: odbyła się aukcja chińskiej ceramicznej wazy z XVIII wieku, dynastia Qing, żółta kolorystyka i malowanie naszkliwne, ozdobiona symbolami długowieczności i "różą rodzinną". Później pracownicy domu aukcyjnego powiedzą, że ta transakcja to kamień milowy w sprzedaży chińskich dzieł sztuki oraz że "to była najlepsza aukcja od 10-15 lat". I tak się stało, padł rekord. Nie kto inny jak siostra marszanda Chang'a - Alice Cheng - kupiła wazę za oszałamiające 32,4 miliona dolarów.....
-
listopad 2010 i dom aukcyjny Bainbridges (Wlk.Brytania): Wystawiono na aukcję biało-niebieską wazę ceramiczną, również XVIII-wieczną i również z dynastii Qing okres Qialong - niezwykle obfity w sztukę. Po aukcji okaże się, iż cena końcowa przekroczyła początkowe wyceny ekspertów 40-ktornie i padł nowy rekord cenowy dla dzieła sztuki azjatyckiej. Relacjonowano, iż na sali siedzili głównie Chińczycy licytujący żywiołowo, a podejrzewa się iż finalnym kupcem jest również obywatel Państwa Środka. O ile uszczuplił on swój portfel? O okrąglutkie 43 miliony funtów szterlingów czyli ponad 69 milionów dolarów! Niezle jak na rzecz znalezioną przypadkowo podczas porządków w podlondyńskim domu....
Licytacje te to prawdziwe rekordy oraz impuls przykuwający uwagę do dzieł sztuki azjatyckiej i manufaktury chińskiej z okresów imperialnych. Ciekawe, może już niedługo ktoś odkryje, iż w piwnicy ma lub stosuje jako wazon do kwiatów prawdziwy drogocenny przedmiot i obserwować będziemy kolejne szaleństwo cenowe na unikatowe wytwory pracy chińskich mistrzów ceramiki.
A.












