:: Jednośladem po mieście
Miasta dbają o to aby użytkownikom rowerów miejskich nie groziło niebezpieczeństwo oraz tak opracowują system wypożyczania, aby zdyscyplinować „mieszczuchów” a rowerów nigdy nie brakowało. Poruszanie się rowerem po zatłoczonych miastach zyskuje coraz więcej zwolenników a projektanci prześcigaja się w coraz to bardziej sensacyjnych rozwiązaniach technologicznych i designerskich.

Europejskie metropolie są doświadczone w prowadzeniu sieci wypożyczalni rowerów miejskich. Szybko rozwija się projekt Eurovelo czyli sieć europejskich szlaków rowerowych wykorzystujących infrastrukturę dróg lokalnych. Niektóre jej części to połączenia Norwegia-Portugalia,
Londyn-Rzym czy irlandzkie Galway-Moskwa. Docelowo ma powstać 60,000 km tras z czego powstało już 30 procent. Jedna z tras uwzględnia również Warszawę. Normą jest już czytnik kart przy stanowiskach rowerowych. Karty takie zbierają odpowiednią ilość informacji o płatnościach i czasie jazdy. Żadną nowością nie są też kosze na bagaż rowerzysty lecz, dla przykładu, zapobiegliwi i do bólu zorganizowani Szwedzi wyposażają sztokholmskie rowery miejskie w podwójne hamulce oraz światła reagujące na zmrok. W Amsterdamie natomiast mamy do wyboru rowery o różnej ilości przerzutek, pokrywy przeciwdeszczowe czy dziecięce siedziska. Rowery miejskie są w Beneluxie niezwykle popularne, głównie ze względu na to, iż wiele miast – np. Luksemburg – jest dość niewielkich i łatwiej poruszać się takim rowerem niż tracić nerwy w korkach.
Trzeba przyznać, że główne polskie miasta rozwijają sieć ścieżek rowerowych lecz w tempie dość powolnym. Sporo tras funkcjonuje nad Bałtykiem, ostatnio włączył się w to Rzeszów, funkcjonują też różne ciekawe inicjatywy, np. „Rowerowa Łódź” zachęcająca mieszkańców do aktywnego spędzania wolnego czasu jak i władze miasta do rozwoju sieci ścieżek. Region mazowiecki rozpoczął natomiast program VeloMazovia.
Wiemy już gdzie, ale czym? Rowerowy rynek, podobnie jak w przypadku większości produktów, podlega modzie i trendom sezonowym. Szczególnie wyraźnym trendem są właśnie rowery miejskie. Ostatnio modne są rowery stylizowane na modele retro, kojarzące się z holenderskimi klimatami, posiadające koszyki na przedzie, barwne i finezyjnie gięte ramy oraz błyszczące metalowe wykończenia. Panie coraz częściej pojawiają się na takich rowerach, a czemu nie, w kwiecistej sukience i kapeluszu słomkowym. Panów zobaczymy raczej na rowerach sportowych, górskich o przeróżnych „bajerach” np. mierzących ciśnienie w oponach, nie mówiąc o urządzeniach GPS.
Dla projektantów i producentów rowerów miejskich istnieje kilka wytycznych. Podczas gdy takie funkcjonalności jak odpowiednie amortyzatory są w mieście mniej istotne – chyba że znajdziemy się na
polskich ulicach – to mobilność i parkowanie to klucz. Miasta nie tylko się dynamicznie się rozrastają ale infrastruktura wręcz się zagęszcza, wobec czego projektanci stawiają na rowery o jak największej ilości części aluminiowych aby redukować wagę. Pozostając w temacie innowacyjnych materiałów i konstrukcji warto wspomnieć o modelu zaprojektowanym przez niespełna 21-letniego brytyjskiego architekta przemysłowego Kevina Smitha. „Zginany rower” wykorzystuje niezwykły mechanizm zapadkowy rodem z figurek Transformers. Odpowiednio uginając ramę można ten rower dosłownie owinąć wokół słupa ogrodzeniowego lub latarni, spinając potem przód i tył zwykłym zamkiem rowerowym. Niesamowite rozwiązanie na pewno oszczędziłoby sporo miejskiej przestrzeni.
Jeśli natomiast nie mamy większej ochoty na wysiłek fizyczny lub, co dla kobiet niezwykle istotne, nałożyliśmy buty na wysokim obcasie, idealnym rozwiązaniem będzie model Volkswagen Bik.e – zaprezentowany na targach w kwietniu br. Unikalny design i technologie zastosowane przez VW wpisują się w szerszy plan badawczo-rozwojowy koncernu. Otóż Bik.e jest napędzany baterią litowo-jonową, nie posiada tym samym łańcucha ani pedałów. Ma natomiast hamulce tarczowe oraz oświetlenie typu LED, niezawodne i imponujące. Rower osiąga maksymalnie 20km/h, a gdy już nie jest potrzebny, można go złożyć do postaci płaskiej bryły z łatwością mieszczącej się w bagażniku samochodu (najchętniej Volkswagena oczywiście). Dodatkowo Bik.e może być doładowany z samochodowego gniazdka, lub zwykłego domowego.
Dla entuzjastów jazdy rowerowej wybór odpowiedniego
miejskiego modelu jest olbrzymim wyzwaniem. Dostępnych wersji, stylów i gadżetów rowerowych jest nieskończenie wiele a i podążanie za aktualnymi trendami dodatkowo komplikuje sprawę. Jeśli natomiast życie skomplikuje nam jakiś opieszały kierowca auta lub nieuważny przechodzień, możemy go doprowadzić do porządku kupując sobie za niecałe 100 złotych tzw. AirZound – jest to klakson, który może wytworzyć dźwięk sięgający 115 decybeli…Życzymy dobrej zabawy i uniknięcia patrolu policji.
A.










