Asset4us Rapport

:: Katar - nowoczesność zanurzona w tradycji

Mieszanina gazu ziemnego, ropy naftowej i piasku to właśnie Katar, niewielkie państwo na Półwyspie Arabskim. Pod piaskami pustyni i ciepłymi wodami Zatoki Perskiej znajdują się ogromne złoża gazu ziemnego, które wystarczyłyby do ogrzania domów w całej Ameryce przez 100 lat.

Katar jest jednym z niewielu krajów, które w tak krótkim czasie tak szybko się wzbogaciły. Jeszcze 50 lat temu Katarczycy zajmowali się połowem pereł i hodowlą owiec. Dziś jedyne perły, jakie znają to te, którymi wysadzane są ich naszyjniki i pierścionki. Nie tak dawno ludzie mieszkali w skromnych domach, sami wychowywali dzieci, a Ad-Dauha – stolica Kataru – składała się z jednej ulicy i kilku domów. Boom nastąpił w latach 80. Wtedy też zaczęły powstawać hotele, biurowce i apartamentowce, wszystkie wznoszone przez armię zagranicznych robotników, a Ad-Dauha stała się królestwem hoteli, drapaczy chmur i stadionów.


Spacerując ulicami stolicy wzrok skupia się nie tylko na budynkach ujawniających kunszt architektoniczny. Uwagę zwraca też kolaż „kolorowych” twarzy i mieszanka różnych języków. Katar to państwo wielokulturowe, tylko 20% mieszkańców stanowią rodowici Katarczycy, reszta to przyjezdni. I właśnie ci przyjezdni tworzą siłę roboczą państwa, są: służącymi, sprzedawcami, kelnerami, nauczycielami. Najniżej w tej hierarchii są pracownicy z Nepalu, zaraz po nich Hindusi i Filipińczycy. Natomiast rdzenni Katarczycy zajmują się umacnianiem własnej pozycji w rodzie i dbaniem o interesy rodzinne.


W Katarze obowiązuje bowiem kultura plemienna, przy czym plemię rozumiane jest tu jako ród, a ród to wielopokoleniowa rodzina. W zasadzie można powiedzieć, że Katar to nie kraj, ale jedna wielka rodzina, bogate klany, których członkowie spierają się o interesy i przywileje. W rodzie, podobnie jak w rodzinie ważne są wartości, w tym przypadku wartości rodowe. Najważniejsza jest lojalność, najsurowiej karana – zdrada. Życie plemienne jest jak siatka bezpieczeństwa, często jednak staje się złotą klatką. Rodzina i jej zdanie jest najważniejsza, często więc trzeba się pilnować lub prowadzić swego rodzaju kampanię polityczną, by członkowie zmienili zdanie. Jest ona zabezpieczeniem, ale i ograniczeniem.

      


Jak w każdej rodzinie, także i tu członkowie boją się obcych, nie dopuszczają do siebie nikogo, kto nie jest z rodu. A w rodzie albo się jest, albo nie, nie ma stanu pośredniego. Najważniejsza jest pozycja, co umniejsza w tym wypadku nawet rolę pieniędzy i wykształcenia. Człowiek, rodząc się w Katarze, umiera z tą samą pozycją, z którą przyszedł na świat, jest mu ona bowiem z góry przypisana.
Można odnieść wrażenie, że Katarczycy to ludzie nieuprzejmi i szorstcy w obyciu. Wszystko to za sprawą pustyni, która wypracowała w nich zespół cech pozwalających przetrwać w mało sprzyjających warunkach. A warunki rzeczywiście są w Katarze trudne, ponieważ 98% powierzchni to pustynia, a piaszczyste wydmy wskutek wiatru cały czas się przemieszczają, państwo w takim razie ciągle się zmienia. Nic dziwnego, że mówi się o Katarczykach jako ludziach bez korzeni.


Może i nie mają korzeni, mają za to emira, który jest wyjątkowo hojnym władcą. W Katarze nie płaci się za wodę, za darmo jest też prąd, służba zdrowia i edukacja. Rząd wypłaca nawet niewielkie pensje studentom. Nie ma podatków.
Katar to państwo luksusu i przepychu, gdzie ludziom żyje się łatwo i przyjemnie. To państwo zbudowane na gazie, z którego rozpoczęła się inwazja na Irak w 2003 roku, ale gdzie znajduje się też siedziba Al.-Dżaziry, znanej głównie z transmisji nagrań Osamy bin Ladena. To kraj arabski, którego religią jest islam, mimo to kobiety mogą tu brać udział w wyborach czy prowadzić samochód. To miejsce świętej woli rodów i wielu reguł.

SC

foto: wayfaring.info, desertaveneue.blogspot.com, bengwic.worpress.com, ingatar.net, villadeayora.com

 

 
 
Zobacz także